AMBROISE VOLLARD W STROJU TOREADORA, olej na płótnie, 102 x 83 cm, 1917 r., zbiory prywatne

AMBROISE VOLLARD W STROJU TOREADORA

 

 

 

Ambroise Vollard zasłynął przede wszystkim jako marszand, który od 1893 roku prowadził własną galerię sztuki. Popierał wielu awangardowych twórców, urządzając wystawy prac m.in. Paula Cezanne'a, nabistów, Pabla Picassa (1881-1973), Henriego Matisse'a. Zajmował się także działalnością wydawniczą. Pod jego kierunkiem stworzono artystyczne edycje książkowe ilustrowane m.in.przez Pierre'a Bonnarda, Maurice'a Denisa (1870-1943), Pabla Picassa, Marca Chagalla (1887-1985). Wydał również zbiory litografii Toulouse-Lautreca, Bonnarda i Felixa Vallottona. Napisał kilka książek dotyczących środowiska artystycznego, w którym żył (m.in. Wspomnienia handlarza obrazów. Słuchając Cezannea, Degasa i Renoira). We Wspomnieniach handlarza obrazów Ambroise Vollard przytoczył następującą historię opowiadającą o tym, jak doszło do powstania jego wizerunku w stroju toreadora: "Oznajmiłem Renoirowi pewnego dnia, że mam jechać do Hiszpanii. - Od dawna - rzekł na to malarz - mam ochotę namalować toreadora. Jeden z moich modeli jest tej samej tuszy co pan. Niechże pan postara się przywieźć mi stamtąd kostium toreadora na swoją miarę. Ale nigdzie, w Sewilli, ani w Madrycie, ani w Toledo, nie znalazłem kostiumu, który by dobrze na mnie leżał. Musiałem więc zamówić kostium na miarę. Kiedy wracałem do Paryża, urzędnik celny popatrzył podejrzliwym okiem na kapiący złotem kostium toreadora. - To moja bluza robocza - oświadczyłem z wielką pewnością siebie. - Ach! Jest pan więc toreadorem! Niech no pan to włoży na siebie. Musiałem usłuchać wezwania władzy. Zdawało mi się, że wyglądam wspaniale w ty m haftowanym złotem i srebrem bolerze i nie mniej ozdobnych spodenkach. Ale naokoło mnie zebrał się tymczasem tłum gapiów. Aby uciec przed ciekawością tłumu, wskoczyłem do taksówki i kazałem się wieźć do Renoira. Ledwie mnie zobaczył, zawołał: - Brawo! Będzie mi pan pozował do toreadora! A kiedy machinalnie wziąłem różę z wazonu, zadecydował: - Będzie pan toreadorem z różą. Ale po chwili rozmyślił się. - Nie! Róża przeszkadzałaby mi malować pańskie ręce... Niech pan ją rzuci na ziemię. Będzie tworzyła akcent na dywanie. Zapytałem Renoira, czy nie powinienem kazać się ogolić. - Choćby się pan ogolił, pan myśli, że ktoś weźmie pana za autentycznego toreadora? Ale proszę, by pan nie zasnął podczas pozowania!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

:; Strona główna :: Biografia :: Galeria obrazów :: Linki :: Mapa strony ::
Copyrigh (C) Artist Community. All right reserved.